Posty

Wyświetlam posty z etykietą Fraser Island

Veni, Vidi, Vici: Fraser Island

Obraz
Święta, święta i po żarciu. Rozleniwienie i sybarytyzm postanowiliśmy wykurować wyjazdem w najdzikszą z możliwych dziczy, w serce dżungli, w jądro ciemności...ale takie, żeby nie było daleko od domu i sklepów...i żeby zasięg był. Padło na największą piaszczystą wyspę na świecie, którą Australijczycy znani ze swego rozpasanego rozpoetyzowania przez jakiś czas nazywali Great Sandy Island. Dziś wyspa jest znana jako Fraser Island  i ze względu na swoją unikatowość (bardzo dużo piasku w jednym miejscu) została umieszczona na liście światowego dziedzictwa UNESCO.  W opowiadaniach krewnych-i-znajomych wyspa jawiła się jako dzicz kompletna, w której trudno spotkać człowieka, śpi się na plaży, a za potrzebą idzie się w chaszcze z papierem w jednej ręcę a łopatą w drugiej...no i trzeba uważać na wszechobecne psy dingo i rekiny...będzie dym, pomyślałem. Czas spotkać się z matką naturą! Jakież było moje zdziwienie kiedy po dotarciu na wyspę, okazało się, że trwa właśnie oblężenie,...