Posty

Wyświetlam posty z etykietą historia Australii

Załoga kapitana Cooka, lumpenoproletariat i dobry riesling

Obraz
The Teaching of Christ (in Poznań) Zeszłoroczne święta Bożego Narodzenia spędziliśmy z Christine w Polsce. Gloria, gloria in excelsis deo i po świętach znając bezlitosny cennik Ryj anair, zaplanowaliśmy powrót dopiero po gorączce cenowej, czyli w połowie stycznia. W tak zwanym międzyczasie, zupełnym przypadkiem, okazało się że w szkole Julki (bratanicy) na lekcjach omawiana jest właśnie kraina kangurów i emu. Cóż mogłoby być lepszego - pomyślała cała rodzina symultanicznie - od dowiedzenia się kilku rzeczy o Australii od osoby tam urodzonej? W tym momencie wzrok wszystkich skierował się na Christine,w głowach  powstawały  już zarysy planu zutylizowania tubylczyni, a po krótkich negocjacjach  inicjatywa zyskała akceptację samej...niezorientowanej w dyskusji jej dotyczącej, Christine. Inspiracje aborygeńskie po polsku, czyli kartonowe bumerangi Nie czas i miejsce tu na opis całego przedsięwzięcia, nadmienić jedynie warto, że dzieci okazały się dogłębnie zazn...