Polska, kraj dziwów...
Christine - tu nie za bardzo wie co zrobić z polską kiełbasą. Z tłumaczeniem obcokrajowcom dlaczego coś jest takie jakie jest w naszym kraju, przypomina mi czasami bolesny i krępujący proces tłumaczenia dowcipu osobie z poczuciem humoru ameby. Coś jakby ostatnia scena z filmu Asterix i Obelix:Misja Kleopatra, w której Numernabis tłumaczy dowcip dworce Kleopatry: "..a koleś na to: a to moja matka!....bo wiesz tam było ciemno...i dlatego nie wiedział...a tamta to była matka tamtego...no, matka...jak to matka, ty masz matkę, ja mam matkę...". Coś w ten deseń, tylko więcej "...yyy" i częstsze próby zmiany tematu w celu ukrycia własnej niewiedzy czy niemożności ubrania myśli w słowa. Na szczęście oboje - i ja, i Christine - wielokrotnie stawaliśmy po obu stronach barykady, więc role ameby i Numernabisa mamy do pewnego stopnia opanowane, aczkolwiek... pieniądze na talerzyku Sklep osiedlowy, poranne zakupy, Christine zauważyła panią sklepową rzucającą od ni...