Posty

Wyświetlam posty z etykietą reklama

Kup pan cegłę...

Obraz
Kiedy myślę o reklamie, to automatycznie łączę ją z  promowaniem marki. Coca-cola jest lepsza niż Pepsi, a Renault lepsze od Peugeot'a. Tak to się z reguły odbywa, że reklamodawca próbuje nas, za pomocą subtelnej bądź mniej subtelnej perswazji, przekonać że jego produkt jest lepszy od innego, acz bardzo podobnego towaru z tej samej kategorii. Australijczycy, mimo że znają i respektują tę zasadę, to lubują się w reklamach innego typu, dla nich brand jest kategorią zbyt wąską...w Australii idzie się na całość! Jedz banany! Pamiętacie reklamę bananów Chiquita "Every banana wants to be a Chiquita banana!", w Australii nie ma znaczenia jakie logo jest na bananie, ważne że jesz banany bo są zdrowe i dają dużo energii!! Najbardziej zaskoczył mnie sympatyczny spot reklamowy mięsa...nie, sopockiej z Morlin czy mielonego od Dudy, po prostu reklama czerwonego mięsa (z Sam'em Neill'em):                        ...

Meet the Superhumans...

Dużo zamieszania wokół Olimiady w Londynie nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia. Logo olimpiady na chlebie, pod wieczkiem jogurtu i między plasterkami kiełbasy, bieg ze zniczem/pochodnią olimpijską na trzy miesiące przed samym wydarzeniem, relacjonowany codziennie i całodziennie, czy nawet specjalna edycja kart debetowych mojego banku, dzięki której Olimiada już do końca życia będzie mi się kojarzyć z uczuciem bezdennego zawodu przy bankomacie po sprawdzeniu salda. Wszystko podane nachalnie i do przesytu. Z samej Olimpiady zapamiętam ceremonię rozpoczęcia, bieg Bolta i sztangę na karku bezimiennego niemieckiego siłacza. To wszystko.  A Paraolimpiada to zupełnie inna bajka...biegacze z amputowanymi kończynami Jonnie Peacock i Oscar "Blade Runner" Pistorius, rwandyjska drużyna siatkówki składająca się z ofiar bratobójczej walki między plemieniami Hutu i Tutsi, czy Eleanor Simmonds, pływaczka dotknięta achondroplazją, która pierwsze medale olimpijskie zdobyła w wieku 13...