Plagi australijskie - update
Kilka dodatkowych, pikantnych przykładów obrazujących unikatowość australijskiej fauny i flory nasunęło mi się już po napisaniu posta Plagi australijskie , dziś znalazłem chwilę, żeby się nimi podzielić. Każda rozmowa rozwija intelekt i poszerza horyzonty, nie inaczej jest z rozmowami przy kopaniu rowów, czy ściąganiu wyjątkowo śmierdzącej warstwy na w pół zbutwiałych korzeni trzciny pospolitej (łac. Phragmites australis - ha...przypadek? Nie sądzę...) . W zeszły czwartek, w trakcie kolejnej serii ruchów w łopatologii zwanych przedsiębno-zasiębnymi, a przez normalnych ludzi określanych mianem "ładowanie taczki", poruszałem - wraz ze swoim interlokutorem - zagadnienia ze sfery egzystencjalnej: - A co ty tam będziesz robił w tej Australii? - zapytał ów interlokutor. - Pewnie to samo co tu. - odpowiedziałem niejednoznacznie. - ... bo ostatnio czytałem o ognistym tornado...wygląda jak tornado tylko w połączeniu z pożarami buszu zamienia się...