Posty

Wyświetlam posty z etykietą Polska

Ostatki...

Obraz
Ostatnie/ostatni... Ostatni dzień w pracy, ostania wizyta w Polsce, spotkanie z przyjaciółmi, kilka fotek na pamiątkę, czekolada Wedla, wizyta na cmentarzu, Ciechan miodowy, wyjście do kina, surfing w Rosnowlagh, Guinness w Errigle Inn, partia w Rummikuba, przejażdżka Johnem Fordem Escortem przed sprzedażą...takie właśnie były moje ostatnie trzy tygodnie, "czas pomiędzy" wypełniony nostalgią i melancholią za starym i dobrym z jednej strony, a ekscytacją i poddenerwowaniem zbliżającym się nieznanym i nowym z drugiej. Ostatni dzień w robocie to same miłe niespodzianki: tort bardzo-czekoladowy i masa życzeń...czasem ponurych, tych z rodzaju "żeby Cię rekiny nie pożarły...", a czasem sympatycznie defetystycznych ("jakby co to w Polsce też szukają imigrantów do pracy") Wyjazd do domu był jak zwykle za krótki, żeby odwiedzić wszystkich i za długi żeby się nie wkurwić na wszystko co polskie...no bo jak można w sklepie stać w kolejce 20 minut? Czemu na ...

Polska, kraj dziwów...

Obraz
Christine - tu nie za bardzo wie co zrobić z polską kiełbasą. Z tłumaczeniem obcokrajowcom dlaczego coś jest takie jakie jest w naszym kraju, przypomina mi czasami bolesny i krępujący proces tłumaczenia dowcipu osobie z poczuciem humoru ameby. Coś jakby ostatnia scena z filmu Asterix i Obelix:Misja Kleopatra,  w której Numernabis tłumaczy dowcip dworce Kleopatry: "..a koleś na to: a to moja matka!....bo wiesz tam było ciemno...i dlatego nie wiedział...a tamta to była matka tamtego...no, matka...jak to matka, ty masz matkę, ja mam matkę...". Coś w ten deseń, tylko więcej "...yyy" i  częstsze próby zmiany tematu w celu ukrycia własnej niewiedzy czy niemożności ubrania myśli w słowa. Na szczęście oboje - i ja, i Christine - wielokrotnie stawaliśmy po obu stronach barykady, więc  role ameby i Numernabisa mamy do pewnego stopnia opanowane, aczkolwiek... pieniądze na talerzyku Sklep osiedlowy, poranne zakupy, Christine zauważyła panią sklepową rzucającą od ni...