Nowe szaty...
Faza rwania włosów, tupania i cedzenia przekleństw pod nosem minęła i nadszedł czas do przyznania się do błędu, wybaczenia samemu sobie i wzięcia się do roboty nad nowym wyglądem bloga. Oto jest, feniks z popiołów, Łazarz z grobu, zombie z trupa...przed Wami nowa odsłona bloga. W bardziej odpowiednich odcieniach i stonowanej szacie graficznej. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Dodałem nową podstronę "Fotka dnia", gdzie będę wklejał co ciekawsze zdjęcia z codziennych zmagań z australijską rzeczywistoscią. Tyle z ogłoszeń parafialnych... W międzyczasie toczę boje z australijską biurokracją, próbując zdobyć kilka niezbędnych dokumentów jak certyfikat z pierwszej pomocy czy uprawnienia BHP dla archeologa, starając się jednocześnie nie wpadać w panikę, bo oto okazuje się, że już przeszło miesiąc wysyłamy podania o pracę i nękamy potencjalnych pracodawców telefonami, a wsystkie te działania przyniosły odzew, żeby użyć eufemizmu, dość znikomy. ...ja też! Na s...